Włochy     zwiedzamy północno-wschodnią Italię
  Trochę z potrzeby chwili, a trochę z chęci poznania nowego, wczesną wiosną 2011 myszkowaliśmy palcem po mapie, planując w wyobraźni dalszy i dłuższy wyjazd. Na Bałtyk było jeszcze za zimno i zbyt pochmurnie. Na naszej szerokości pojawiały się dopiero pierwsze oznaki nadejścia wiosny, także wyjazd do Germanów również nie wchodził w rachubę. Wtedy dopadła mnie myśl, będąca jedną z tych "zapalnych" - "Zwiedziłbym sobie Wenecję". I tak od myśli do czynu...

Wstępnie przeanalizowałem, czy dojazd w sensownym czasie jest możliwy. Była to szczególnie ważna kwestia, zwłaszcza, że jednym z pasażerów miała być nasza, półtoraroczna wtedy, pociecha. Dystans 900km do Bibione, czyli prawie o 300km więcej niż nad Bałtyk - był do przełknięcia. W końcu czego się nie robi dla słońca, prawda? Za to czas dojazdu, zbliżony do czasu potrzebnego na dotarcie nad polskie wybrzeże, był czynnikiem przeważającym o podjęciu pozytywnej decyzji.

Kolejnym krokiem było wyszukanie noclegu. Przewertowałem oferty wynajmu pokoi paru polskich biur i prawie już robiłem rezerwację gdy podkusiło mnie by poczytać w Internecie opinie nt. obiektu, w którym mieliśmy wypoczywać. Dzięki temu trafiłem na stronę agencji turystycznej funkcjonującej na miejscu, w Bibione. Dzięki pominięciu pośredników wyszło 30% taniej - wtedy prawie 300zł. Zapłaciłem kartą kredytową wiedząc, że mogę skorzystać z chargeback w przypadku niezrealizowania usługi. Już na miejscu okazało się, że moje wątpliwości były zbyteczne - wspomniana firma jest jedną z większych agencji w tamtym rejonie. Koszt wynajmu apartamentu poza właściwym sezonem (do połowy czerwca i od początku września), nie odbiegają zbytnio do sum, które trzeba zostawić na stancjach nad Bałtykiem.
Według naszych doświadczeń, jest to także najlepszy czas dla osób, które nie przepadają za tłumami - zarówno na plaży jak i przy zwiedzaniu obleganych przez turystów miejsc np. Wenecji. We wspomnianym okresie jest jeszcze względnie luźno, a słońce na tej długości świeci już na tyle intensywnie, że szybko łapie się brąz, a jednocześnie nie trzeba umierać od upału rodem z afrykańskiej pustynii.Wypoczynek w tej części Włoszech wydał nam się na tyle atrakcyjny, że na miejsce powróciliśmy po roku, a także zabraliśmy ze sobą znajomych.

Na poniższych podstronach, powzoliłem sobie zamieścić praktyczne uwagi, związane z organizacją wyjazdu, wyboru noclegu, a także miejsca, które zwiedziliśmy i polecamy.

  Dokąd?
Kliknij by przejść dalej.Bibione między Wenecją, a Triestem
Czytaj więcej...

   Przez świat Za granicę Włochy

© 2009-2020 tboniasty